Strona Główna
Biografia
Dyskografia
Wywiady
Recenzje
Teksty
Fotografie
Tabulatury
Download
M P 3
Linki

FanClub
Sklepik
IRC

Forum
Księga Gości
Kontakt



..:]  W   ywiady[:..


Trzej Amigos rock'n'rolla

Johan Edlund to niełatwy rozmówca. Chętnie godzi się na wywiady, aby potem na większość pytań odpowiadać kiwnięciem głowy, albo nieobecnym, zdawkowym uśmiechem. Obiecałem jednak Naczelnemu, że coś z lidera Tiamat wycisnę, choćbym miał użyć siły... Na szczęście nie doszło do rękoczynów. Po prostu postanowiłem podzielić naszą rozmowę na dwie części. Okazało się, że - w odróżnieniu od większości znanych mi wykonawców - Johan jest bardziej rozmowny i otwarty po zejściu ze sceny. Rozluźniony, z butelką jakiegoś likieru w dłoni, chętnie opowiada nie tylko o muzyce... No dobrze, przejdźmy do rzeczy, bo czas ucieka. Dodam tylko, że wszyscy, którzy myśleli, że Tiamat nie ma już siły, żeby porządnie dać czadu (łącznie ze mną), myli się. Porywający, energetyczny koncert na Metalmanii udowodnił, że ten zespół jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Zapraszamy do lektury.

Część pierwsza: przed koncertem

-Minął już jakiś czas od wydania płyty "Skeleton Skeletron", tak innej od poprzedniczki - "A Deeper Kind Of Slumber". Jak wasi fani przyjęli te zmiany?
Bardzo dobrze, nie możemy narzekać. Sprzedaż nowego albumu jest porównywalna do "A Deepr Kind Of Slumber", ale opinie na temat tej płyty są chyba lepsze. Wiąże się to najprawdopodobniej z tym, że utwory na "Skeleton Skeletron" są prostsze, bardziej przystępne. Oczywiście, wciąż podoba nam się materiał zawarty na "A Deeper...", ale nie zamierzamy już nagrywać tak eksperymentalnej płyty, bo doszliśmy do wnisku, że lepeij komponować utwory, które później potrafimy zagrać na koncercie. (śmiech)
Mówiąc serio, wydaje mi się, że TIAMAT odnalazł wreszcie swój styl i "Skeleton Skeletron" jest mu najbliższy.

-Czy nowy styl TIAMAT polega na kopiowaniu Nick'a Cave'a? Mam na myśli zadziwiające podobieństwo "Best Friend Money Can Buy" do superhitu "Where The Wild Roses Grow"...
Nie inspirowałem się konkretnie tym utworem, ale przyznaj, że w "Best Friend Money Can Buy" daje się odczuć ducha muzyki Nicka Cave'a, postanowilismy pójść jeszcze bardziej w tę stronę. Tuż przed nagraniem, na wniosek Larsa zmieniliśmy aranżację i rytm, przekształciliśmy ten utwór w takie techniczne mambo-jambo...

-Jacy jeszcze wykonawcy was obecnie inspirują?
Słuchamy bardzo mało metalu, jeżli już to przez sentyment. Obecnie największy wpływ mają na nas Saxon, Quiet Riot oraz zespoły punkowe...

-Żartujesz, prawda?
(śmiech) Nie, naprawdę nie. Uwielbiamy punk rock, szczególnie stare kultowe zespoły, które wymyśliły tę muzykę, takie jak Sex Pistols, The Ramones, The Exploited, UK Subs.

-I naprawdę muzyka tego typu ma wpływ na TIAMAT?
Usłyszysz dzisiaj na koncercie.

-Zagracie jakieś nowe, punkowe numery, brzmiące jak SEX PISTOLS?
Nie, nie o to chodzi. Wpływy punk rocka usłyszysz również w starych kompozycjach. Jak już powiedziałem, po wielu latach poszukiwań znaleźliśmy wreszcie styl, który wiąże się z punkowym podejściem do gotyckiego metalu, tej muzyki, która przyniosła nam popularność.

-Czy wasi starzy fani mogą liczyć na ujęcie w zestawie koncertowym TIAMAT utworów z takich płyt jak "Clouds", czy nawet "The Astral Sleep"?
Dobierając utwory na koncert musimy pamiętać o tym, że powinny do siebie pasować, stanowić pewną całość, daltego zagramy na przykład "The Sleeping Beauty". Większość kompozycji z tamtego okresu odbiega jednak zbytnio od tego, czym jest TIAMAT dzisiaj i nie nadaje się na koncert. Mimo to, wciąż lubię te płyty i jestem z nich dumny.
Mówisz o starych fanach. Nie wiem, dlaczego nie mieliby rozwijać się razem z nami? Myślę, że większość z nich docenia nie tylko nasze stare płyty, ale również "Deeper Kind of Slumber", czy "Skeleton Skeletron". Poza tym, popularnośc i uznanie ze strony fanów, to bardzo śliska sprawa. Nigdy niczego nie możesz być pewien. NAwet gdybyśmy nagrywali wciąż takie same płyty, nie gwarantowałoby to sukcesu, a może stac się nudne. Tymczasem, ryzykując i nagrywając coś nowgo i oryginalnego, mozemy wiele zyskać.

-Słyszałem wiele głosów narzekających na to, że na festiwalu, który "metal" ma w nazwie, gwiazdą będzie zespół TIAMAT, którego muzyka z metalem nie ma obecnie zbyt wiele wspólnego.
Rozumiem, ale to nie dotyczy TIAMAT, lecz niemal wszystkich zespołów, które grają w tym roku na "Metalmanii" i w ogóle sceny jako takiej. Wielka ilość grup, które kiedyś wykonywały ekstremalny metal, otworzyła się na inne gatunki muzyczne i adoptowała je do swoich potrzeb. Myślę, że stało się to z korzyścią dla muzyki. TIAMAT więc nie jest jedynym zespołem, który czerpie inspiracje z innych muzycznych światów. A jak się komuś nie podoba, niech nie przychodzi na nasze koncerty. Gramy dla tych, którzy chcą nas słuchać.

-Ostatnio bardzo modne jest granie metalu w taki sposób, w jaki robiło się to w latach 80-tych. Mnożą się naśladowcy Kreatora i wierni, powermetalowi wojownicy. Może was też najdzie ochota spojrzeć wstecz?
Power metalu na pewno nie będziemy grać! (śmiech)

Ale może postanowicie wrócić do własnych korzeni, tak jak zrobili to My Dying Bride na ostatniej płycie?
Są tacy, którzy twierdzą, że zrobiliśmy to właśnie na "Skeleton Skeletron", ale ja uważam, że to bzdura, powinni uważniej posłuchać płyty. Nie zamierzm grać jeszcze raz tych samych rzeczy, które zagrałem kilka lat temu.

-To samo można powiedzieć o tekstach? Nie będziesz już poruszał tematów bliskich magii, okultyzmowi?
Teraz piszę o piciu alkoholu, masturbacji... O seksie, narkotykach i rock'n'rollu! Te same tematy interesowały mnie od zawsze. Przecież Szatan to również rock'n'roll!

-Na "Clouds" jest utwór zatytułowany "Scapegoat" ('Kozioł Ofiarny' - mój ulubiony :) - przyp. Sachmet), którego tekst ma dla mnie bardzo specjalne znaczenie. Ciekaw jestem, czy wciąż jest aktualny również dla Ciebie?
Tak, "Scapegoat" to bardzo ważny tekst, inny od pozostałych liryków TIAMAT z tamtego okresu. Musisz jednak pamiętać, że wymowa "Scapegoat" ma charakter bardzo ironiczny. Napisałem go przeciwko ludziom, którzy rozpowszechniali plotki o nas i o wszystkich heavymetalowych zespołach, oskarżając nas o wszystko, co najgorsze, krwawe rytuały podczas koncerótw i bzdury tego typu.

-W Polsce ten problem jest ciągle żywy. Niedawno w parlamencie posłowie oglądali plakat Dimmu Borgir, debatując nad tym, czy przypadkiem nie pod wpływem takich zespołów kilku gnojków popełniło morderstwa... Myżlisz, że muzyka może kogoś nakłonić do odebrania życia innemu człowiekowi?
Możliwe, czemu nie? Przecież Charles Manson do tegi stopnia lubił The Beatles, że w ich utworach dopatrzył się instrukcji według których jego banda popełniała późnej morderstwa. Z drugiej jednak strony, każdy człowiek na świecie ma jakiś ulubiony zespół. Wydaje mi się jednak, że więcej zabójców lubi Bryana Adamsa, niż Dimmu Borgir. Gdyby ktoś, oskarżył mnie o to, że przez teksty TIAMAT zginął jakiś dzieciak, kazałbym mu się po prostu odpierdolić. To wszystko.

-Macie jakieś plany związane z następnym albumem?
Napisałem już jedną nową piosenkę, ale nie zagrałem jej nawet kolegom z zespołu. Nie przewiduję większej muzycznej rewolucji, chociaż trudno powiedzieć cokolwiek na pewno. Jak nam coś odbije, możemy nagrać nawet płytę reggae. (śmiech)

Część druga: po koncercie.

-I jak, polska publiczność was nie zapomniała?
Nie, ciągle nas pamiętają i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Myślę, że zagraliśmy dzisiaj jednej z lepszych koncertów TIAMAT.

-Ja w każdym razie jestem pod wrażeniem. Przyznam ci się, że nawet te numery, które nie przkonały mnie z płyty, na koncercie zabrzmiały naprawdę dobrze.
Zgadzam się z tobą. Jest parę takich utworów, które brzmią zdecydowanie lepiej, zdecydowanie energiczniej w wersji koncertowej. Kiedy nagrywaliśmy je w studiu były nowe, sami jeszcze ich dobrze nie znaliśmy. Teraz mamy je dobrze ograne, niektóre z nich nawet nieznacznie zmodyfikowaliśmy. Poza tym, dobry koncert zawsze będzie miał atmosferę, której nie da się odtworzyć w warunkach studyjnych.

-Pozytywnie zaskoczył mnie nowy element scenograficzny koncertu TIAMAT- wszyscy trzej macie na głowach kapelusze. Skąd ten kowbojski image?
To był mój pomysł. Kupiłem sobie kapelusz, bo zobaczyłem go w sklepie i spodobał mi się. Potem Anders to odmałpował, jeszcze później Lars. Teraz jesteśmy ja trzej amigos. (śmiech)

-Johan, orzyznaj szczerze, nie lubisz udzielać wywiadów? Nie jesteś zbytnio rozmowny....
Dlaczego, lubię wywiady. Może rzeczywiście trudno z nas cokolwiek wydobyć przed koncertem. Wiesz, jesteśmy zawsze bardzo skoncentrowani, mamy bardzo wiele rzeczy do przemyślenia, nastawiamy się wyłącznie na to, co się będzie działo na scenie. Poza tym, mieszkamy daleko od siebie i niezbyt często się spotykamy, więc przed koncertami mamy więcej do powiedzenia sobie, niż dziennikarzom. Jeżeli jednak już udzielamy wywiadów, naprawdę robimy to z przyjemnością.

-No dobra, powiedzmy że Ci wierzę. Ostatnią płytę nagrało trzech kolesi, tymczasem na scenie widziałem zespół pięcioosobowy, w tym jedną niewiastę.
Nie pytaj mnie, jak to się stało. TIAMAT przechodził już przez tyle zmian składu, że przestałem już się tym przyjmować, niemal przestałem to zauważać. To sie po prostu dzieje. W każdym razie TIAMAT znowu jest zespołem pięcioosobowym i wszystko wskazuje na to, że tak będzie przez dłuższy czas. Teraz, kiedy jesteśmy starsi i bardziej dojrzali, nie musimy się kłócić o każdą głupotę, potrafimy współpracować ze sobą i wątpię, czy będzie nam się chciało kogoś wykopać.

-Ale muzykę wciąż kontrolujesz w stu procentach?
Wprost przeciwnie! Napisałem cała muzykę na ostatnie dwie płyty i bardzo nie chciałbym robić tego jeszcze raz. Na przykład na "Wildhoney" komponował cały zespół, każdy przyszedł do studia z kilkoma utworami- ja, Thomas, nasz były gitarzysta Magnus, były basista Johnny, a nawet nasz producent, Waldemar Sorychta. Każdy dorzucił coś od siebie i najwyraźniej jest to dobra metoda, bo "Wildhoney" jest najlepszą płytą w historii TIAMAT,zarówno pod względem komercyjnym, jak i artystycznym. Pracując nad nowym albumem zamierzam więc odwalć jak najlepiej robotę, która należy do mnie, ale chciałbym rónież, żeby pozostali członkowie zespołu postarali się.

-Może warto by było zmienić studio? Wiesz, nie wątpię, że w Woodhouse jest miło, ale...
Jesteśmy bardzo blisko związani z Woodhouse, przyjaźnimy się z Dirkiem i Ziggym, a samo miejsce znamy jak własną kieszeń. Woodhouse jest więc dla nas najłatwiejszym rozwiązaniem, pierwszym studiem, które przychodzi mi do głowy. Nie zawsze jednak to, co oczywiste jest najlepsze. Jesteśmy zadowoleni z płyt nagranych w Woodhouse, ale myślimy o zmianie. w Hamburgu, niedaleko miejsca w którym mieszkam, jest studio z z którego chcielibyśmy skorzystać następnym razem. To kultowe miejsce, nagrywali tam m.in. Depeche Mode i David Bowie.

-Dlaczego właściwie przeprowadziłeś się do Hamburgea? Źle ci było w SZwecji?
We wrześniu ubiegłego roku moja dziwczyna dostała fajną pracę w Hamburgu, więc postanoiwiliśmy tam zamieszkać. Dla mnie przeprowadzka to niewielki problem. Jestem muzykiem, więc mogę wykonywać swoją pracę właściwie wszędzie. Hamburg to naprawdę świetne miejsce, w tej chwili podoba mi się tam bardziej niż w Szwecji i na razie nie chciałbym stąd wyjeżdżać. Mieszkam tam od pół roku i chcę jeszcze trochę pooddychaćatmosferą tego miasta. Mimo to, wciąż czuję się Szwedem i pozostanę nim do końca życia. Polega to głównie na tym, że kiedy oglądam w telewizji mistrzostwa Europy w piłce nożnej, kibicuję Szwecji i marzę o tym, żeby skopała Niemcom dupę! (śmiech)

-Szwedzkim zespołom również kibicujesz?
Znam parę starszych grup, ale nie orintuję się absolutnie w tym, co się dzieje teraz, jest zbyt wiele młodych grup. Dzisiaj grały tu dwie szwedzkie kapele, Katatonia i Opeth, a obie widziałem po raz pierwszy.

-Jako, że impreza w graderobie rozkręca się na dobre, pozostaje mi się tylko grzeczne pożegnać w imieniu czytelników Trash'em All.
Bardzo dziękuję za wywiad. Dziękuję wszystkim, którzy pamiętali o TIAMAT przez te wszytkie lata, a przede wszystkim tym, którzy przyszli dzisiaj na koncert. byliście wspaniali!!

Jarosław Szubrycht

..::] Wstecz [::..





Dzoj.pl