Strona Główna
Biografia
Dyskografia
Wywiady
Recenzje
Teksty
Fotografie
Tabulatury
Download
M P 3
Linki

FanClub
Sklepik
IRC

Forum
Księga Gości
Kontakt



..:]  W   ywiady[:..


Lucyfire

Takiego Johana Edlunda chyba się nie spodziewaliście. W każdym bądź razie będąc odwiecznym fanem Tiamat nie podejrzewałem, że jeden z większych smutasów i melancholików jakich zna ta planeta, zdobędzie się na album pokroju "This Dollar Saved My Life At Whitehorse". Bez obaw, Johan nie zmienił się na tyle, by fani Tiamat mogli czuć się zaniepokojeni. Wręcz przeciwnie, po drugiej stronie srebrnych łączy zameldował się ten sam głos i ta sama atmosfera. Tak, atmosfera...Pamiętam swe poprzednie rozmowy z Edlundem i gotów jestem zaręczyć, że człowiek, którego twarz częściowo zakrywa cień "kowbojskiego" kapelusza to ta sama persona, która odpowiedzialna jest za napisanie jednego z najbardziej znacznych rozdziałów w historii muzyki. Teraz zaś Lucyfire i o tym zespole głownie rozmawialiśmy...

Muszę przyznać, że jestem mocno zaskoczony tą płytą, może nie tyle samą płytą jak tym, że ty się pod nią podpisałeś...
Dzięki za te słowa, jednak uważam, że ta płyta nadal ma wiele wspólnego z mną samym, że jest to album który brzmi jak wszystko, pod czym do tej pory się podpisywałem. Z pewnością jest to muzyka nieco inna, jednak sama atmosfera tej płyty dzieli granicę z moimi dotychczasowymi dokonaniami. Sądzę, że choćby w moich wokalach można dostrzec duże podobieństwo. Myślę że od razu rozpoznałeś, kto tam śpiewa...

Tak, nawet jeszcze nie widziałem biografii, ale pierwsze takty tej płyty natychmiast skierowały wszelkie me podejrzenia na ciebie. Później upewniłem się notą biograficzną i już zupełnie, gdy zobaczyłem twoje zdjęcie. Tak nawiasem mówiąc, te fotosy w towarzystwie produktów amerykańskiej kultury i amerykańskiego stylu życia są bardzo interesujące. Zresztą wydaje mi się, że magia Ameryki miała wpływ na przynajmniej część utworów...
Tak, masz rację. Te wpływy pochodzą od wielu typowo amerykańskich "elementów", poczynając od amerykańskich zespołów rockowych, kończąc na marzeniach, tak zwanym "śnie o Ameryce". To wszystko widać i słychać bardzo dokładnie. Zresztą tak naprawdę nie wiem, skąd biorą się tak duże różnice pomiędzy społeczeństwem europejskim i amerykańskim. Dla mnie Ameryka jest bardzo odległa, to jacy ludzie tam żyją jest dla mnie bardzo dziwne, czasem po prostu tego nie rozumiem. To dla kogoś, kto jest z Europy bardzo egzotyczne, a z pewnością zdecydowanie odmienne od tego, co możemy zobaczyć na Starym Kontynencie. Dla mnie USA nigdy nie miało tak wielkiego znaczenia, zresztą Tiamat nigdy nie był tam tak popularny, jak w Europie, może dlatego...

Mam wrażenie, że taki zespół jak Lucyfire był ci bardzo potrzebny. W końcu dałeś wyraz pozytywnym emocjom, bo czasem zastanawiałem się, ile można żyć tak głęboką melancholią...
Bardzo się cieszę, że mogę mieć te dwa zespoły, ponieważ jak faktycznie zauważyłeś, daje mi to możliwość pokazania dwóch stron mojej osobowości, moich pozytywnych i nieco mniej pozytywnych emocji.

To dziwne, ale nie przypuszczałem, że twoja muzyka będzie kiedykolwiek nadawała się na jakieś swobodne party. Czy taka interpretacja tego materiału odpowiada ci w jakiś sposób?
Myślę, że to dosyć relaksująca muzyka i powiem szczerze, że mam nadzieję, że sprawdzi się na koncertach i da ludziom dużo miłych wrażeń. Nie chciałem tą płytą pokazać, że mam ambicje by stać się liderem kolejnego, wielkiego, rockowego zespołu. To bardzo szczera płyta i to jest dla mnie najbardziej istotne. Te dźwięki płyną z mego serca, jesteśmy z tej płyty bardzo zadowoleni, a wszelkie emocje, które pojawią się w związku z tą płytą niech będą pewnego rodzaju bonusem.

Na płycie "This Dollar Saved My Life At Whitehorse" mnóstwo elementów klasycznej, rockowej muzyki. Bodaj najbardziej klasyczną kompozycją na tej płycie jest oczywiście..."Sharp Dressed Man", klasyk z repertuaru ZZ Top...
Tak (śmiech). Ten numer jest bardzo blisko idei samego zespołu Lucyfire i dlatego postanowiłem nagrać go na ta płytę. Myślę, że jeśli ktoś dobrze zna ten utwór w wykonaniu autorskim, powinien mieć oględny pogląd na to, czym, jakim zespołem jest Lucyfire.

Wiesz, kiedy słucham numeru " The Perfect Crime" z tej płyty, nie mogę uwierzyć, że tą kompozycję napisał człowiek odpowiedzialny za choćby "A Deeper Kind Of Slumber". To po prostu niesamowite!
Ha ha ha, no tak, to dziwne...Wszystko co stworzyłem jest zdaniem wielu osób nieco pokręcone. "The Perfect Crime" jest dobrym przykładem, tak myślę. To bardzo pozytywny utwór, sporo w nim takiego dobrego feelingu. Musze przyznać, że robienie tak różnej muzyki jest dla mnie, jako autora niezwykle ekscytujące i cieszę się, że to dostrzegłeś

Gdzie i kiedy pojawiły się pierwsze pomysły na ten projekt?
Wiesz, nie pamiętam kiedy wpadło mi coś takiego do głowy, faktem jest że zacząłem pisać piosenki, których nie chciałem wydać pod nazwą Tiamat. Te kilka pierwszych kompozycji uświadomiło mi, że mógłby powstać dobry, rockowy album z taką właśnie muzyką i tym sposobem powstał Lucyfire. Postanowiłem więc dopisać kilka kawałków w tym stylu i powstał album, o którym dziś rozmawiamy.

Zaskoczyło mnie to, że płyta ta ukazała się sumptem SPV, a nie Century Media, z którą to wytwórnią Tiamat ma kontrakt...
Chciałem zrobić coś nowego, popracować z nowymi ludźmi, zmienić wytwórnię. Nie było jakichś specjalnych powodów, po prostu chciałem czegoś nowego, dlatego właśnie płyta ta ukazała się w SPV a nie jak można by było przypuszczać, w wytwórni reprezentującej Tiamat. Miałem taką możliwość i zrobiłem dokładnie tak, jak chciałem.

Skąd wziął się pomysł na tak przebiegłą, głęboką a zarazem ironicznie brzmiącą nazwę?
Nigdy nie zastanawiałem się jak brzmi nazwa Lucyfire, ale myślę że dobrze się stało, że mogę posługiwać się tą nazwą, ponieważ bardzo mi się podoba. Na samym początku nie było to takie pewne, ponieważ ktoś kiedyś miał już taki pomysł, ale wyszło na moje. (wyczułem, że pod tą nazwą jest coś, o czym Johan nie chce za bardzo opowiadać- przyp. Dark)

Również tytuł bardzo mnie zaabsorbował, tym bardziej że wyczytałem, że pomysł wziął się z kreskówki o Sknerusie Donaldzie, który swój pierwszy zarobiony dolar trzymał w swym sejfie, w szklanej kuli. Jednak coś mi mówi, że pod tą przewrotną ideą jest coś jeszcze, jakiś sarkazm. Mam rację?
Tak, ten tytuł nie jest całkiem serio, a odnosi się do tych wszystkich snów rock' n' roll' owych o sławie i wielkich pieniądzach. Myślę że to głupie, że muzycy myślą czasem o tym, ile zarobią, nie zastanawiając się nad samą muzyką. Często ma to miejsce właśnie w przypadku zespołów amerykańskich, stąd pojawił się ten symboliczny dolar. Myślę że życie gwiazd rocka jest nieco nudne, ponieważ nie doświadczają prawdziwy wrażeń, jakie niesie normalne życie. W momencie gdy ktoś zastanawia się wyłącznie nad tym, gdzie zainwestować swe pieniądze, a z muzyki robi gówno ponosi porażkę. Trzeba pamiętać o tym, jak się zaczynało, być pełnym respektu dla swoich fanów. Ja zawsze chciałem mieć coś wspólnego ze sceną underground, nie starałem się od niej oddalać, choć miałem takie propozycje. To dla mnie zawsze było szalenie ważne... Poza tym teksty na tej płycie są szalenie proste, nie szukaj tam niczego głębokiego, pierwsze wrażenie, gdy je przeczytasz będzie najważniejsze, takie jak właśnie sama muzyka. Myślę że one bardzo podążają za nią samą, są proste i lekkie, choć możesz interpretować je inaczej.

Płyta, o której rozmawiamy została nagrana w trzech różnych miejscach. Mam tu na myśli Woodhouse, następnie studio w Hamburgu, które nazywa się Hafenklank, oraz duńskie P.U.K., gdzie dokonaliście miksów. Dosyć skomplikowana sesja, nie sądzisz?
Dirk jako producent pracuje w Woodhouse, a jako że zagrał na tej płycie, zaprosił nas do Woodhouse. Zresztą znam doskonale to miejsce, ponieważ wiele razy tam nagrywałem. Wokale powstały w Hamburgu, a miksy w Danii, ponieważ miksowali tam swe materiały najwięksi nasi faworyci. Stąd nasze zaufanie. Miksowany tam był choćby "Violator" Depeche Mode...Jestem bardzo zadowolony z brzmienia tej płyty.

Kim jest Silly Lemke, kobieta, która zaśpiewała kilka partii na tej płycie, choćby w "You Can Have All My Love Tonight" , a także w "Pain Song"?
Mieszkała bardzo blisko duńskiego P.U.K. i była przyjaciółką jednego z pracowników tego studio. Dowiedziałem się, że ma niezły głos i postanowiłem zaprosić ją do wspólnego śpiewania. Jestem z tego bardzo zadowolony, ponieważ faktycznie ma ona znakomity głos, a efekty bardzo mnie satysfakcjonują.

Jest jeszcze jedna kobieta, która pojawia się na tej płycie. Mam na myśli bohaterkę utworu "Annabel Lee"...
Tekst do tego kawałka powstał w oparciu o wiersz Edgara Allana Poe, jednego z moich ulubionych poetów, jednak sam kawałek ma raczej mało wspólnego z samym dziełem Poe. Potraktowałem go bardzo swobodnie i jest to moja własna interpretacja tego wiersza. Mimo że tytuły są te same, oba teksty są dosyć różne od siebie. To taka nieco melancholijna historia...

Powiedz kilka słów o ludziach, którzy pomagali ci w nagraniach...
Wspomniałem już o Dirku, który oprócz produkcji, zagrał partie gitar. Basistą był John Kazder, bębny należą do Bertrama Engela, niemieckiego muzyka sesyjnego, który współpracował już Robertem Palmerem, Bruce'm Springsten'em i innymi, bardzo znanymi osobistościami. Klawisze zaś, jak i część produkcji to zasługa Marka Engelmann'a. Zaprosiłem ich do współpracy dzięki znajomościom i starym przyjaźniom, a także dzięki temu, że byli znajomymi moich znajomych. Takie koleżeńskie układy...Ci ludzie na co dzień pracują w różnych studiach, lecz znają się doskonale.

Na koniec pytanie o Tiamat. Czy masz już jakieś pomysły na następcę "Skeleton Skeletron"? Jaka będzie nowa płyta Tiamat?
Tak, oczywiście i mam nadzieję, że już wkrótce będziemy siedzieć w studio. Myślę że pod koniec lata płyta będzie już gotowa. Co do samych utworów, ciężko dziś cokolwiek powiedzieć. Tiamat zawsze trochę zaskakiwał, myślę że tym razem będzie tak samo. Z pewnością ta płyta będzie brzmiała jak Tiamat, będzie na niej muzyka Tiamat, a resztę opowiem ci, jak ją skończymy.... Mam jednak nadzieję, że zanim usłyszysz ta płytę, uda mi się przyjechać z Lucyfire do Polski. Niestety, nie ma jeszcze żadnych konkretnych informacji na temat trasy. Teraz zagramy z Tiamat kilka koncertów w Skandynawii i powoli zaczynam myśleć o następnej płycie.

Dziękuję za wywiad i mam nadzieję, że dalej będziesz dostarczał nam tak wspaniałych wrażeń swą muzyką.
Ja również bardzo dziękuję, pozdrowienia dla polskich fanów, którzy mam nadzieję, polubią Lucyfire. Tobie zaś życzę miłego dnia i do zobaczenia.

Dar(e)k
Wywiad zagarnąłem z tej strony

..::] Wstecz [::..





Dzoj.pl