Strona Główna
Biografia
Dyskografia
Wywiady
Recenzje
Teksty
Fotografie
Tabulatury
Download
M P 3
Linki

FanClub
Sklepik
IRC

Forum
Księga Gości
Kontakt



..:]Recenzje[:..


TIAMAT

Sumerian Cry

Sumerian Cry Cover

 

Nie trzeba na pewno przypominać, że Tiamat to obecnie jeden z oryginalniejszych zespołów współczesnej sceny metalowej, jeden z czołowych przedstawicieli "klimatów". Ta wyjątkowość objawiła się już niemal na samym początku działalności i niesamowicie rozwijała się na każdej kolejnej płycie, by w końcu podnieść twórczość grupy do rangi kultowej. I pomyśleć, że debiutanckie dzieło nie wróżyło zbyt udanej i trwałej kariery ...

Żeby nie było nieporozumień - Tiamat od długiego czasu pełni niezwykle ważną rolę w moim muzycznym życiu, mam wielką słabość do jego dokonań, ale nawet to uwielbienie nie jest w stanie zamaskować przeciętności, a często wręcz mierności debiutanckiej płyty "Sumerian Cry". Bycie fanem i obiektywne ocenianie nie zawsze idą w parze, czasem i u genialnej kapeli zaobserwować można spadek formy. U Szwedów o spadku formy raczej nie można mówić - "Sumerian Cry" to debiut, jeszcze nie do końca przemyślany, nieco naiwny i nie wyróżniający się jakoś szczególnie z prężnego zalewu płyt, powstających w tym samym czasie (przełom lat 80-ych i 90-ych). W początkowym okresie działalności Tiamat nie wyróżniał się jakoś szczególnie z deathowo- blackowych kanonów. Właśnie takie klimaty - pełne brutalności, szybkich temp, szatańskiego nastroju i przesłania - zdominowały "Sumerian Cry". Oczywiście pojawiają się tutaj zwolnienia, jakieś nieśmiałe, niedopracowane melodie, urywane solówki, jednak przesadą byłoby stwierdzenie, że był to początek geniuszu, który objawił się już na kolejnym wydawnictwie. Tym bardziej nie można się z taką opinią zgodzić, biorąc pod uwagę fakt, że Johan Edlund wcześniej nagrywał pod szyldem Treblinka, który był o niebo (hmmm ... chyba raczej o piekło) lepszy od debiutanckiego albumu Tiamata. Aż trudno uwierzyć, że już kolejna pozycja Szwedów "The Astral Sleep" tak bardzo różni się od "Płaczu Sumerów", że przez rok zespół tak bardzo dojrzał i dobrobił się własnego, niepowtarzalnego stylu. I właśnie od "Astralnego Snu" tak naprawdę zaczyna sie rozdział pt.:"Tiamat". Debiut traktować należy jako ciekawostkę, część dorastania. Choć może być on smakowitym kąskiem dla zwolenników brutalnych deathowo- blackowych klimatów, okraszonych mrocznym klimatem i szatańskim przesłaniem. No i może zaszokować niespodziewanym bluesowym (!) fragmentem w "Where the Seprenis Ever Dweel".

Mimo że dziś nie wyobrażam sobie muzycznej egzystencji bez Tiamata, do "Sumerian Cry" nadal się nie przekonałam. Mam tę płyte tylko dlatego, że tak wypada, że to debiut fenomenalnej obecnie grupy. Bo już od "The Astal Sleep" zaczyna się fascynująca podróż przez królestwo tajemniczych, natchnionych dźwięków.

OCENA : 3 / 10

MARGARET
Strefa Klimatyczna

..::] Wstecz [::..





Dzoj.pl