Strona Główna
Biografia
Dyskografia
Wywiady
Recenzje
Teksty
Fotografie
Tabulatury
Download
M P 3
Linki

FanClub
Sklepik
IRC

Forum
Księga Gości
Kontakt



..:]Recenzje[:..


TIAMAT

Skeleton Skeletron

Skeleton Skeletron Cover

Rok :
1999

Nie wierzyłam, że Tiamat będzie w stanie jeszcze kiedykolwiek zaintrygować mnie swoją twórczością. Nie po "A Deeper Kind of Slumber". Bo ta płyta brutalnie zraniła moje serce. Wiem zresztą, że wielu odczuło dokładnie ten sam ból . I wcale nie chodziło tu o to, że była ona przypadkowa, koszmarna, wyjątkowo nieudana. Wręcz przeciwnie -przytłaczała bogactwem treści, była dziełem spójnym i głęboko przemyślanym. Cóż jednak z tego skoro muzyka na niej zawarta była bezkompromisowym odcięciem od przeszłości, za którą Szwedzi byli przecież najbardziej ubóstwiani . Teraz jednak, gdy ponownie mam okazję wnikliwie przeanalizować metamorfozę Tiamat`u dochodzę do wniosku, że to wcale nie ta radykalna zmiana odepchnęła mnie od tej muzyki. "A Deeper Kind of Slumber" był albumem ... nużącym, a momentami wręcz nudnym ( cóż wystarczy spojrzeć na tutuł ...) . Dlatego tym bardziej nie wierzyłam, że Edlund będzie w stanie powtórzyć chociażby fenomen "Wildhoney" ( o przebiciu "Clouds" nigdy nie odważyłam się marzyć). Jednak nowa płyta "Skeleton Skeletron" ( cóż za frapujący tytuł !) udowodniła, że cuda czasem się zdarzają...
Najpierw był singiel "Brighter Than The Sun" . Właściwie kompozycja ta nie rzuciła mnie na kolana, ale wprawiła w natychmiastowe osłupienie. Czyżby Tiamat powrócił do tradycyjnego, gitarowego grania? A może to tylko zmyłka, singlowy haczyk , na który powiesi się wielu naiwnych tiamat`owych histeryków ? W tym przypadku to jednak nie paranoja , nie iluzja. No może poza jedną kwestią -reszta "Skeleton`a" jest o wiele lepsza od tego utworu, bardziej klimatyczna, mroczna, urzekająca i ... tiamat`owa. Edlund w wielu wywiadach podkreślał, że ten krążek to powrót do "Wildhoney". Może coś w tym jest, ale osobiście uważam, że to jeszcze coś innego. Bardziej nowatorskiego, świeżego. Słychać to już od dźwięków pierwszego i chyba najwspanialszego utworu "Church of Tiamat" . Przepiękne gitarowe solówki ( lekko ... paradajskie , oczywiście z okresu "icon`owo -draconian`skiego) i pełen pasji wokal Johana zanurzają w otchłani piękna, emocji i tajemnic. W dalszych utworach napięcie jednak absolutnie nie opada. Wręcz przeciwnie -album intruguje do ostatniego "tchu", zachwyca oryginalnymi rozwiązaniami. I przede wszystkim zaskakuje typowo gitarowym, tradycyjnym brzmieniem . Mimo tego w muzyce pozostał jednak jakiś duch "Głębokiej drżemki". Są kompozycje, w których liczy się przede wszystkim cisza, spokój i harmonia ( "Best Friend Money Can Buy", "To Have And Have Not") . Tu nie ma jednak mowy o znudzeniu . Tiamat nie pozostaje też głuchy na to, co obecnie piszczy w muzyce ( chociażby "Dust is Ours Fare") . Znajdziemy tu nieco elektronicznych pejzaży, które jednak nie wybijają się na pierwszy plan, a jedynie uzupełniają, uprzestrzeniają gitarową otoczkę. Tu szczególnie niesamowite wrażenie robi "Lucy" -mroczny, enigmatyczny kawałek z monotonnymi, aczkolwiek świetnymi partiami klawiszy. Pachnie to bardzo mocno dokonaniami Depeche Mode (czy to porównanie we współczesnym metalu jeszcze kogoś dziwi ...? ) .Zniewalić może także genialna wersja słynnego klasyka Rolling Stones`ów "Sympathy For the Devil" . Ponieważ covery zawsze wzbudzają spore zainteresowanie (szczególnie zagrane w TEN sposób) od razu odsyłam do płyty.
Nie wiem, co skłoniło Edlunda do nagrania albumu o takim profilu i charakterze. Rozterki nie są jednak w tym momencie najważniejsze. Bo "Skeleton Skeletron" to dzieło po które sięga się z przyjemnością. Szczególnie nocą, gdy czarny całun okrywa wszystkie uczucia, sny i marzenia, które w desperacji uciekaję przed brutalnymi promieniami słońca ...

OCENA : 7. 5 / 10

MARGARET

..::] Wstecz [::..





Dzoj.pl